Zabytkowy grajdołek
       Jeśli mamy wolny milion złotych to nic nie stoi na przeszkodzie, aby kupić zamek. Za tę cenę nie dostaniemy, co prawda, cuda architektury obronnej podobnej do Malborka, ale możemy wybrać coś z całkiem pokaźniej listy średniowiecznych zabytków Polski. Czeka nas remont pod okiem konserwatora zabytków, silnie ingerującym w poczynania nowego właściciela. Jak wygląda starcie wizji inwestorów, interwencji architektów z koncepcjami ochrony służb konserwatorskich, można było przekonać się na konferencji „Ochrona Zabytków Architektury Obronnej – Teoria a Praktyka��? w Działdowie.
 W dniach 18-20 października, w malowniczej miejscowości na południu województwa warmińsko-mazurskiego odbyła się konferencja zorganizowana przez Polski Komitet Narodowy Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków ICOMOS oraz Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej, w której udział wzięli konserwatorzy zabytków, architekci, służby konserwatorskie, samorządy i inwestorzy z całej Polski oraz ośrodki naukowe w tym Wyższa Szkoła Gospodarki reprezentowana przez wykładowcę WSG, prof. dr hab. inż. arch. Roberta Barełkowskiego i studentów Marcina Sajdaka, Sambora Mieruszewskiego.
PRZESZKLONE ÅšREDNIOWIECZE
Miejsce rozmów wybrano nie przypadkowo, w pokrzyżacki zamek w Działdowie wpisano w 2000 roku nieudaną odbudowę południowo-wschodniego skrzydła z jego adaptacją na potrzeby Urzędu Miasta. Nowa substancja wprowadza dysonans – niezręczny, nieumiejętny kontrast niewyszukanej architektury końca XX wieku z autentyczną, ceglaną częścią zabytku. Na konferencji można się było przekonać, że te przypadki nie są jednak odosobnione. W Rynie nowy właściciel przerobił zamek na hotel, dziedziniec zamieniając na zadaszoną restaurację. W zbrojowni zaś można pograć w kręgle. Znane są też przypadki odbudowy ścian zamków z betonu komórkowego i tworzenie na zachowanej części obiektu wielkiego lotniska dla helikopterów i to wszytsko u nas, w Polsce. Część zamków jest już tak zniszczona przez nowych właścicieli, że jedynym wyjściem jest wypisać je z rejestru zabytków. Gmin nie stać na wykupienie i utrzymanie takich obiektów. Proceder ten nadal trwa, co potwierdzają całkiem niedawne przypadki – głośna sprawa ciechanowskiego zamku i propozycja gdańskiego architekta proponującego wtłoczenie w zachowane mury pawilonów ze szkła i betonu oraz zakrycie dziedzińca białą plandeką. Ta propozycja prezentowana jako negatywny przykład przez dr arch. Marię Lewicką, wzbudziła nie tylko śmiech, ale i przerażenie uczestników konferencji.
DOBRY INTERES
 Rachunek ekonomiczny jest jednak nieubłagany, inwestycje muszą się zwrócić. Ruiny zamku w Janowcu nad Wisłą według badań Radosława i Huberta Mącika odwiedza corocznie ok.60 tys. osób. Ankietowani turyści jako największą atrakcję swojego regionu najczęściej wskazywali właśnie zamki. Co prawda 88,6% osób widziałoby w zamkowych murach muzeum historyczne, ale aż 39,5% dopuszcza w tym miejscu powstanie luksusowego hotelu. Ludzie chętnie zapłacą za spełnienie swoich marzeń, choć przez jedną noc. Jednak część nabywców kupuje zamki czy trwałe ruiny tylko jako inwestycje finansowe licząc na duże zyski przy odsprzedaży, kusi również brak podatków za taką nieruchomość. Czasem udaje się przejąć zabytek i oddać w ręce miłośników, jak stało się aktualnie w Działdowie, z kłodzką twierdzą obronną czy baterią armatnią w Gdyni Redłowie, efekty działań takich grupy widać od razu.
PO PIERWSZE NIE SZKODZIĆ
 Wśród poruszanych tematów pojawiło się także pytanie czy odbudowywać zamki, czy pozostawiać je jako trwałe ruiny. Przedstawiono historię oraz projekt odbudowy zamku w Poznaniu. Ostatnia sesja programowa należała do tematyki fortyfikacji z przełomu XIX i XX wieku. Ze względu na ich monumentalność samorządy nie są w stanie podołać zadaniom konserwacji. Te najbliżej nas, prezentowane na konferencji, a mało znane, to Twierdza Toruń, jedna z największych w Europie. Swoim zasięgiem obejmuje 150 zachowanych budynków i budowli oraz pierścień murów o długości 22,5km, który otacza samo centrum miasta. Przypomniano także zasadę „primum non nocere��? (z łac.- po pierwsze nie szkodzić), która pokazuje, że poruszana problematyka jest rozumiana i analizowana od bardzo dawna.
Po konferencji rozgorzała dyskusja na łamach gazet specjalistycznych i formach internetowych. Jedyną szansą na zatrzymanie tego procederu jest z jednej strony wprowadzenie zmian prawa i usprawnienia skuteczności działania ochrony, z drugiej zmiana mentalności konserwatorów zabytków uważających, że każda ingerencja z wyjątkiem zabezpieczania reliktu jest złem. Być może rozwiązaniem byłoby stworzenie rad konserwatorskich, które pozwoliłby minimalizować konsekwencje złych decyzji kolegów odpowiedzialnych za wydawanie uwarunkowań. Zakończeniem i podsumowaniem konferencji ma być spisanie dokumentu końcowego składającego się z wniosków na wzór Karty Ateńskiej czy Weneckiej. Oprócz referatu przyjętego do publikacji pokonferencyjnej, R. Barełkowski złożył jedną z propozycji takich wniosków, dotyczących budowania lokalnych tożsamości z udziałem społeczności – w relacji do zabytków architektury obronnej. Pracuje nad nim powołana komisja licząc, a jaki będzie miał on wpływ na zamki i fortyfikacje obronne pokaże przyszłość.